wigilia







mam nadzieję, że następny rok będzie lepszy.
ten miał kilka niezłych momentów, nawet sporo.
miał też masę niewykorzystanych szans.

a tak spędziłem wigilię.

na koniec roku fridom


po cholera wie jakim czasie, znów coś.


Nacht und Nebel





lubię koncerty, wracać, do rana siedzieć w ciemni, skanować wiecznie za ciemne negatywy. nie ma w tych zdjęciach zapewne nic odkrywczego, ale dają dużo frajdy. a do tego im więcej ich robię, tym bardziej wyglądają jak zdjęcia z dowolnego hc/punk koncertu z lat 80 w usa.
jednak coś drgnęło, zrobiłem jakieś pierwsze poważne rzeczy od dawna. teraz nie ma czasu na kryzysy, za miesiąc konsultacje w ITFie a ja w lesie.


Girls Overcome by Satan












grudzień

siedzę i trwonię pomysły. jeżeli nie zacznie się teraz, nie zacznie się już nigdy.

nie lubię świata

echo is your love




klasyczny i ustawiczny zjazd w dół, który właściwie z definicji nie jest zjazdem a przesuwaniem się na stałym poziomie.


Racibórz


monochrom







ostatnio zajmuję się głównie uczelnią i spaniem.
z poważnych spraw wszytko leży.
no, może poza slajdem, który od kilku dni jest 'gdzieś', a pani z centrali nie ma pojęcia gdzie.

Polana




- tam jest teraz pusto.
- nie gadaj, pojechałbym tam, najchętniej zimą, w lutym jakoś.
- czemu wtedy? chcesz o dniu zapomnieć?

porządkuję rzeczy z lata. 4 noce spędzone w prawdziwej norweskiej chacie. miska z wodą na słońcu, wielka góra kawy, i ostatniego poranka narodziny 9 szczeniąt, które rano pomyliłem z radiem, które ktoś zapomniał wyłączyć i teraz tylko szumi...