7/11/2009

szpital














było znośnie, poza faktem, że nudno
tak, jedzenie w szpitalach dalej jest okropne, ale na talerzach z GSu.
(swoją drogą, Aga, dzięki za domowe obiadki)
no, ale rano mnie wypuścili, jeszcze tylko badanie krwi, i zdjęcie swojego łóżka (pierwsze od góry)
w domu się nie nabędę. jutro ruszam do Warszawy.
to by było na tyle.

int.











sala weselna w iwinach i znów dom nie mój, czyli opowieść o miejscach, które napewno można przedstawić w jakiś bajerancki sposób, ale jestem zmęczony i nic mi się nie klei z sensem

7/10/2009

ext.











zewętrza z wakacji, które już w pełni.
spacery, łażenie, pocztówki.
niektóre miały jakiś pomysł, niektóre nie.