






nic, naprawdę nic odkrywczego do napisania pod tymi zdjęciami.
na sinusoidzie obecnie dół.
norwegia instant







siedem dni w norwegii, siedem polaroidów.
to w pewnym sensie kawałek z tortu, który wyewoluował z innych pomysłów i składa się gdzieś tam, do pudełka w którym czeka na coś więcej.
slajdy oddane do wołania, jeszcze jutro ekspresowy 3dniowy berlin.
chciałbym zmienić wiele rzeczy, także w formule tego bloga. jeżeli nie będę mógł spać, to pewnie jeszcze dzisiaj zacznę dłubać. muszę przebudować portfolio, zastanowić się nad formą pokazania zdjęć z Fridomu jako spójnej całości.
w końcu zaczynam radzić sobie z różnymi rzeczami. mam nadzieję, że tak już zostanie.
frisbee
tak mniej więcej wyglądał sierpień.
we wtorek norwegia, fridom.
nie wiem co o tym wszystkim myśleć. to jest pewnie miejsce na depresyjny pisarski monolog, ale nie wydaje mi się, że komukolwiek chciałoby się to czytać.
wyjdzie jak wyjdzie. znowu spodziewam się wiele.
to chyba niedobrze.
we wtorek norwegia, fridom.
nie wiem co o tym wszystkim myśleć. to jest pewnie miejsce na depresyjny pisarski monolog, ale nie wydaje mi się, że komukolwiek chciałoby się to czytać.
wyjdzie jak wyjdzie. znowu spodziewam się wiele.
to chyba niedobrze.













