materiał wysłany. dużo rzeczy naraz, pomysłów jeszcze więcej. chodzę uśmiechnięty.
being william wegman
Rog
złożyłem projekt, chyba. jeszcze sto razy coś poprawię i pewnie wyślę.
jesienią, empik, Magazyn Kultury.
nie lubię pisać o sobie, nawet z budującą świadomością, że to co tutaj piszę spotka się z zerową recepcją. ostatnio znajoma z kręgów zdecydowanie artystycznych zapytała, o czym właściwie robię dokument. po aplikacji z tymi zdjęciami na najmodniejszą w artystowskich kręgach uczelnię, 3 wystawach i dwóch latach trucia dupy na blogu, to średnio krzepiące.
ale Magazyn kupcie, teksty mają być ciekawe.
trzy dni skanowania
kończę skanować materiał z wyjazdu. nie wiem czy jest dobrze, po trzech dniach gapienia się na te zdjęcia myślę raczej o braku kilku ujęć z momentów kiedy głowa mówiła 'rób!'. ale nie jest też źle. zawsze coś znośnego się znajdzie.
najlepiej od zawsze pracuje mi się w nocy, a za plecami mam taki krajobraz. a w słuchawkach Wire.
Bukowski

oto kontynuacja dokumentu o squattingu w europie, na świecie i w kosmosie. squat Tovarna Rog, Ljubljana, Slovenija. a pies ma na imię Bukowski.
góra 'do zrobienia' maleje na korzyść góry 'zrobione', deadline składu do publikacji obecnej wersji Fridomu zbliża się milowymi krokami, a ja właśnie znalazłem niewywołaną rolkę. jestem pewien, że jest pełna ważnych zdjęć.
muzycznie ostatnio króluje Neurosis, ale ponieważ muszę pracować po cichu, repertuar z innej półki.
//to all the people waiting for the pictures - i'm working with them now, so you can expect them soon.
Czechy/Praga
pięć rolek czerni i bieli, po 36 zdjęć na jedno miasto. nigdy nie jarałem się streetem, a nagle okazuje się, że to coś dobrego. to chyba swoją drogą tyle, jeżeli chodzi o zdjęcia z wyjazdu, te ze 120ek będą musiały dojrzeć.
rzeczy się zmieniają, bardzo widocznie albo bardzo powoli. wciąż zastanawiam się, co z tym zrobić. czas pokaże, czy pomysł był dobry.
2300 km at light velocity
jednak nie po trzech tygodniach, ale juz jestesmy. było naprawdę dobrze, i działo się dużo - czego najprawdopodobniej nie ma na żadnym z tych zdjęć. spokój też gdzieś tam na chwilę udało się znaleźć. wielkie wielkie dzięki dla wszystkich, którzy nam pomagali, chcieli gadać i użyczyli czasu i miejsca. dzięki!
teraz pozostaje mi wywołać czernie i biele, i przede wszystkim - czekać na wielką górę slajdów z właściwym materiałem. czasu na skanowanie i opracowanie za dużo nie mam, bo całkiem niedługo deadline dosyć ważnego przedsięwzięcia. na razie nie powiem dużo więcej niż to, że będziecie mogli pooglądać Fridom - w innym kształcie niż na wystawie z CRK, dużo obszerniejszej formie - na papierze. więcej informacji, kiedy sam je będę znał. :)
// i'm used to write here in polish, but since i gave this link to dozens of people on the road, and this adress is written on wrapped pieces of paper in pockets of people, who rather don't understand anything written here. thanks for each and everyone of you, who had helped us on our way - including hitchhiker taking drivers, hosts, everyone with spare time and will to talk with us and answer our questions, people who let us be their guests etc. thanks!
i'm still waiting for 'serious' part of material, so please wait some more time.



























