droga


następne zdjęcia za 3 tygodnie. komu w drogę, i tak dalej. trzymajcie kciuki, żeby wyszło i żebyśmy wrócili cali.
pewnie pojawią się jakieś pisane apdejty.

vidimo se
tamo negdje
.

z dedykacją

co ja się będę rozpisywał, 4 lata to chyba całkiem sporo czasu? :)

tak powinno wyglądać lato


im bardziej wszystko się powoli dopina do startu - oczywiście na tyle na ile uporządkować coś jest w stanie para niepoprawnych bałaganiarzy i nieogarów - tym bardziej się cieszę na ten wyjazd. nawet jak będzie źle to chyba i tak będzie dobrze. cały plecak negatywów, mapa z trasami, śpiwór i same ważne rzeczy. mam nadzieje, ze chociaz kilka zdjec spelni oczekiwania. albo znajde chociaz swiety spokoj.

Racibórz



jedź tylko na podany sygnał! szczęśliwej drogi! wychodzi na to że sygnał jest na wtorek.

wypoczyn








nie wiem ile będzie jeszcze okazji przed poniedziałkiem, żeby coś napisać, może coś tam jeszcze się znajdzie do pokazania przed wyjazdem - 25.07 ruszamy do byłej Jugosławii, troche w poszukiwaniu skłotów, trochę w poszukiwaniu materiału na inny dokument, a głównie w poszukiwaniu świętego spokoju. jak narazie, musi wystarczyć jezioro.

drgnięcie




w końcu coś z czego jestem jako tako zadowolony. to tylko kilka zdjęć, ale jakoś w końcu coś przeniosło się z fazy notesu do namacalnego rezultatu. kolejne zdjęcia na powoli przesuwającej się rolce, coraz więcej planów. czytam rzeczy z CrimethInc, planuję kolejne wielkie ucieczki. a potem nic sie nie dzieje.


tv


kolejny dzień zaczynam od wizyty po slajdy i odejścia z kwitkiem. znowu wydaje mi sie ze na tych rolkach beda niesamowite rzeczy, ale skonczy sie na jednej znosnej focie, jak znam zycie. caly notes szkiców kadrów, pomysłów, projektów, dwunasty lipca, dwie rolki 120 od czerwca.


wjazd na camping

kolejna rolka, bez niczego ciekawego, znowu wagenburg, rosnąca sterta materiałów do projektu rosnącego w ilości pudełek po butach przeznaczonych na negatywy, kolejny kwit z kolejnej rolki czeka na swoją kolej.
kręcę się w kółko. planów coraz więcej.
btw, tego wszystkiego wyżej już nie ma.

boulder dash


zdjęcie budynku którego już nie ma zrobione z budynku którego już nie ma.
zdjęć ostatnio prawie wcale, bo obróbka slajdu trwa coraz dłużej.
nic ciekawego tu dziś nie napiszę.




zdjęcie z kotem

dzieje się dużo, nie dzieje się dużo dobrego. w niedzielę koncert.


pościel




There is no place for the passionate, romantic lover in today's world, business or private. For he can see that it might be more worthwhile to hitchhike to Alaska (or to sit in the park and watch the clouds sail by) with his sweetheart than to study for his calculus exam or sell real estate, and if he decides that it is, he will have the courage to do it rather than be tormented by unsatisfied longing. He knows that breaking into a cemetery and making love under the stars will make for a much more memorable night than watching television ever could. So love poses a threat to our consumer-driven economy, which depends upon consumption of (largely useless) products and the labor that this consumption necessitates to perpetuate itself.

Similarly, love poses a threat to our political system, for it is difficult to convince a man who has a lot to live for in his personal relationships to be willing to fight and die for an abstraction such as the state; for that matter, it may be difficult to convince him to even pay taxes. It poses a threat to cultures of all kinds, for when human beings are given wisdom and valor by true love they will not be held back by traditions or customs which are irrelevant to the feelings that guide them.