świt i zmierzch maja






kończy się miesiąc pełen rzeczy do zapamiętania
poza wyjazdami - głównie pozytywistyczna praca u podstaw
konkretniej, u podstaw mojej niezwykle rozległej wiedzy ścisłej
jeszcze się zmagam, jest ciężko, jakoś mam nadzieję będzie
z tej okazji, czasu mało, więc zdjęcia - random.

sie spóźniłem





kto pamięta moje zdjęcie z wykrzywioną dziwnie drabiną przy ścianie jakiegoś zakładu?
tyle z tego zostało. jak zwykle, spóźniłem się, żeby porobić tam trochę więcej, chociaż miejsce było niezłe. jak zwykle, apartamentowiec.

jeszcze sie powodzi







ostatnie zdjęcie jest porównawczym do jednego z bardziej kojarzonych z powodzią w 1997 zdjęć Kozanowa. wtedy woda sięgała mniej więcej do wysokości loga sklepu. do połowy wystawała tablica 'gabinet lekarski', bo sklep zrobiono w tym miejscu po powodzi. tablica z nazwiskiem mojego ojca była chyba całkiem pod wodą.

nie mam czasu











w ramach bonusu do posłuchania - la aferra - czyli tak grałaby ewa braun, gdyby nie poszli w spokojniejszą stronę.


zalew wagon






tak wygląda powódź na squacie.

no to powódź













w rozmiarach raczej kompaktowych
od wody ciekawsi ludzie
od atmosfery festynu począwszy
przez dziadków, którzy odkopali rowery i zenity i ruszyli dokumentować
pospolite rowerowe ruszenie, po niektorych ścieżkach nie dało rady jechać, tyle ludzi
po foteczki na tle wielkiej wody

maj/random













teraz mniej czasu na fotografię, więcej tyrania. mam nadzieję, że z pozytywnym skutkiem.