on tour











zycie bez internetu, co to za zycie?
jutro wyruszamy z krakowa dalej. mniej wiecej polowa za nami. doswiadczam tego, o czym kiedys pisal Waran - w tym momencie zaluje tego, ze fotografuje analogowo a zdjecia ktore juz zrobilem leza w plecaku i czekaja na wywolanie. poczekaja jeszcze tydzien.
ja tez poczekam.
wielkie dzięki znajomym, nowopoznanym, skłotersom, rodzinie, przypadkowym ludziom, nocującym nas, oprowadzającym, podwożącym - dzieki!

ostatnie zdjecie robiła Aga.

2 komentarze:

Vincent van pisze...

Jak wywołasz to nie będziesz żalował, że analog.

Anonimowy pisze...

Czekam na zdjęcia.
Dziadek